Made in PolandSkąd pochodzą twoje sportowe ubrania? Z Azji, najczęściej..., ale zdarza się, że i z Polski.
W naszym kraju odzież sportową produkują różne zakłady. Jedne pod własną marką na polski rynek inne na zlecenie zagranicznych firm. Niektóre w przeszłości szyły dla najbardziej znanych marek: Adidas, Puma czy Kappa, zanim te przeniosły swoją produkcję do Azji, podobnie zresztą jak polskie marki, dobrze znane Campus i Alpinus czy Bergson. Dziś niektórzy producenci twierdzą, że ta produkcja zaczyna do Polski wracać, i znów liczą na kontrakty ze światowymi gigantami....Jednak póki co, azjatyckie fabryki przyciągają klientów niskimi kosztami realizacji zamówień. Umożliwia to najsilniejsza azjatycka karta przetargowa – tania siła robocza – czyli miliony, często bardzo młodych, szwaczek pracujących dzień i noc za głodowe stawki.
Polskie zakłady produkujące odzież to w większości małe fabryki przyjmujące zlecenia od dużych zagranicznych firm. O te zlecenia konkurują z zakładami z innych krajów, również azjatyckich. Oczywiście maja swoje atuty: dobra jakość produktów czy krótsze dostawy, ale mimo wszystko liczy się cena. Muszą być konkurencyjne. Dlatego przeciętna szwaczka w Polsce zarabia miesięcznie ok. 700-1000 złotych ‘na rękę’ i prawie nigdy nie pracuje 8 godzin dziennie przez 5 dni w tygodniu. Pracuje dużo więcej.
O wykorzystywaniu chińskich, tajlandzkich czy bengalskich pracownic i pracowników słyszymy często. Pytanie, jaki wpływ ma to na sytuację szwaczek w Łodzi?? Odpowiedź: Duży. I jaki wpływ na to mamy my kupując nasze ubrania? To zależy od nas- konsumentów.
Od kilku lat KARAT monitoruje warunki pracy szwaczek. W tym roku w swoich badaniach skupiliśmy się na produkcji odzieży sportowej, przeprowadzając wywiady z pracownicami, producentami tej branży a także konsumentami kupującymi sportowe ciuchy.
Miedzy innymi rozmawiałyśmy ze szwaczkami z trzech różnych fabryk.
Pierwsza z nich, to ciągle państwowa firma wytwarzająca, min. tkaniny do produkcji odzieży sportowej. W przeszłości inwestowały tu Adidas czy Puma, dziś już ich nie ma, ale zakład produkuje dalej, na rynek polski lub na eksport, głównie na ‘wschód’. Pracownice tej łódzkiej fabryki chwalą sobie ‘państwowego’ pracodawcę, głównie za dobre warunki socjalne i przestrzeganie Kodeksu Pracy. Niestety za pracę nie dostają dużo, pracują także w nocy, i ciągle obawiają się ‘prywatyzacji’, która według nich oznacza tyle co zwolnienie z pracy. Mają związki zawodowe, co jest rzadkością w fabrykach produkujących odzież, jednak według pracownic te związki istnieją tylko na papierze.
Druga fabryka to jeszcze inny typ zakładu. Tu szyje się wyłącznie na zamówienia zagranicznych marek, w przeszłości dla znanej Kappy, oraz na potrzeby niemieckich i duńskich klubów sportowych. W takim systemie pracuje większość polskich fabryk odzieżowych. Jak twierdzą szwaczki: ‘warunki w fabryce są OK.’, ale pracownicy/e przychodzą i odchodzą. Niewiele z nich zostaje na dłużej. Powód? Płace niższe niż gdzie indziej i nadgodziny. Czyli to co zawsze. Nie widzą też perspektyw w tej firmie, szwaczki, które pamiętają ‘czasy Kappy’, wspominają je z rozrzewnieniem, ‘wtedy płacili lepiej’...
Trzecia fabryka to polska firma, jedna z niewielu produkująca odzież sportową pod własną, dość znaną, marką. Tu pracownice prawie w ogóle nie narzekają na warunki pracy, nie są zmuszane do nadgodzin, mają urlop i zwolnienie kiedy trzeba. Identyfikują się z fabryką, opowiadając o niej mówią ‘my’, ‘mamy swoje sklepy’, produkujemy pod własnym szyldem’ itd. Większość pracuje tu od powstania firmy, ponad 10 lat. Podoba się im praca, zakład i relacje z przełożonymi. To co im się nie podoba, to pensje, ale i tak widzą swoją przyszłość w tym zakładzie zwłaszcza gdy wspominają poprzednie prace.
Nasze tegoroczne badania w fabrykach odzieży sportowej dały dużo lepsze wyniki niż wywiady z pracownicami przeprowadzane w poprzednich latach w innego rodzaju zakładach. Jednak większość szwaczek, mówiąc o swojej pracy podkreślało, że te w miarę dobre warunki to nie jest standard w tej branży. Ich wspomnienia z poprzednich prac potwierdzały wyniki wcześniejszych badań przeprowadzanych przez KARAT, z których zwykle wyłaniał się następujący obraz tego jak się szyje w Polsce:
Przy produkcji odzieży pracują prawie same kobiety, podobnie jak w supermarketach czy w szpitalach. Niestety praca w zdominowanych przez kobiety zawodach to na ogół niskie płace i ciężkie warunki, a szwaczki są tego najlepszym przykładem.
Zwykle pracują w małych fabrykach, które ‘żyją’ z dnia na dzień, bez długofalowej strategii, szyją gdy mają zamówienia (zwykle z zagranicy), praca jest na akord, czyli płaci się szwaczkom od uszytej sztuki odzieży, limity ustalone są tak, że w ciągu 8 godzin przez 5 dni w tygodniu zwykle udaje się akurat ‘wyrobić’ minimum, i to nie zawsze... Za te minimum dostaje się minimalną polska pensję czyli około 700 zł ‘na rękę’. Można oczywiście ‘dorabiać’ szyjąc po godzinach, pracując w soboty, czasem po prostu trzeba. Nie zawsze jednak jest pewność, że dodatkowe godziny zostaną wynagrodzone dodatkową płacą. Nie zawsze też można iść na zwolnienie czy na urlop. Zdarza się, że wracające z macierzyńskiego matki mają wybór: zwolnienie lub umowa- zlecenie. Fabryki nie planujące przyszłości nie inwestują w standardy sanitarne czy bezpieczeństwo, więc często zdarzają się wypadki i choroby pracownic. Do Inspekcji Pracy się tego nie zgłasza bo przyjdzie, zobaczy naruszenia i zamknie fabrykę, wtedy pracy w ogóle nie będzie. Skoro zatrudnienie i tak nie jest pewne, może lepiej pracować ‘na czarno’ wtedy można więcej zarobić, bo pracodawca nie płaci podatków czy składek na ZUS. Niektóre szwaczki więc się na to decydują, niektóre nawet będąc na zwolnieniu czy urlopie w jednym zakładzie szyją ‘na czarno’ w innym. Robią co mogą...
Co ciekawe, wszyscy producenci, z którymi rozmawiałyśmy, podkreślali, że brakuje im rąk do pracy, dobrych szwaczek, że starsze odchodzą na emeryturę, a młodych szwaczek jest coraz mniej, nie kształcą się w tym zawodzie. Dotąd, przy dużym bezrobociu, taki problem nie istniał. Teraz, jest coraz bardziej zauważalny i przez producentów, same szwaczki i przez związki zawodowe, których przedstawiciel powiedział nam: ‘zakłady coraz częściej upadają nie z braku zamówień, ale braku pracowników’.
Producenci potwierdzają, że zamówienia mają i że po zapaści w ostatnich latach branża się odradza, tylko to jeszcze nie przełożyło się na sytuację szwaczek. Jakoś nikt nie wpadł na to by pracownice zachęcić wyższymi pensjami póki jest jeszcze kogo zachęcać. Niektórzy producenci wpadli za to na pomysł by sprowadzać do fabryk Chinki czy Ukrainki, które będą pracować za oferowane niskie stawki. Takie przypadki już mają miejsce.
To, że udało nam się znaleźć przynajmniej jeden pozytywny przykład przyzwoitego zakładu, produkującego pod polska marką to jednak przykład na to, że jest to możliwe. Być może więcej firm zdecydowałoby się na inwestycje w pracowników/ce gdyby byli zachęceni przez konsumentów...
W wielu krajach ruch konsumencki jest dużo bardziej rozwinięty niż w Polsce. Podejmując świadome decyzje o zakupach chcą oni mieć pewność, że oferowane im produkty nie zostały wytworzone kosztem wyzyskiwanych pracowników, czy zniszczonego środowiska naturalnego. Im większa jest to grupa kupujących tym większy jest odzew ze strony sprzedawców i producentów. Oferowane są na rynku artykuły z certyfikatami poświadczającymi ‘etyczność’ produktu, a także znani producenci są nakłaniani do uwzględniania takich potrzeb klientów. Mimo, że jest to długofalowy proces, już się rozpoczął. W Polsce ‘etyczne’ produkty, w tym ubrania, nie są jeszcze łatwo dostępne a świadomość konsumentów jest niestety ciągle niewielka. Potwierdzają to wyniki naszych badań. Na pytanie: czy przy zakupie odzieży/obuwia sportowego ma dla ciebie znaczenie: warunki pracy- ‘TAK’ odpowiedziało 20% badanych, kwestie ekologiczne -34%. Dalej jednak pytaliśmy: Czy informacje o łamaniu praw pracowniczych, wykorzystywaniu pracowników przy produkcji danego artykułu sportowego wpłynęłyby na twoją decyzję o zakupie? – 69% odpowiedziało TAK.
88,6% chciałoby kupować artykuły co do których jest pewność, że zostały wyprodukowane w dobrych warunkach, przy przestrzeganiu wszystkich standardów pracy.
62,9% deklarowało, że jest gotowa byłaby zapłacić za takie produkty więcej (średnio o ok.20% ceny produktu), 46% badanych mogłoby poświecić więcej czasu by do takich produktów dotrzeć, a 47% deklaruje chęć kupowania ich przez Internet.
Co ciekawe we wszystkich tych pytaniach bardziej na ‘TAK’ były kobiety.
Szerzej wyniki badań zostaną opisane w Raporcie KARATU i udostępnione na stronie: www.kobietypraca.org/fairplay Tam też więcej informacji o produkcji odzieży i podejmowany akcjach na rzecz poprawy sytuacji zatrudnionych przy niej pracownic/ków.
Koalicja KARAT jest międzynarodową siecią organizacji genderowych. W Polsce zajmuje się między innymi problematyką warunków pracy kobiet przy produkcji odzieży. Obecnie w ramach projektu: „Fair Play w produkcji odzieży sportowej”.
Więcej o projekcie: www.kobietypraca.org/fairplay
o KARACIE: www.karat.org
Joanna Szabuńko
tekst powstał w ramach projektu "Modnie i etycznie" i został opublikowany w czasopiśmie "Pomagamy" (nr 26, 2007)
Sonda
Nesletter
Ta strona internetowa powstała dzięki finansowemu wsparciu Unii Europejskiej. Za treść tej strony jest odpowiedzialna wyłącznie Polska Akcja Humanitarna i w żadnym wypadku treść ta nie może być postrzegana jako odzwierciedlenie stanowiska Unii Europejskiej.