Modnie i etycznie > Nasze akcje > Pomocne teksty > bawełna
Sposób na czystą bawełnę
środa, 25 czerwiec 2008
Dużo słyszymy „Made in China... Bangladesh... Indonesia” i o tym, jak dużo kosztuje mieszkańców tych krajów nasza tania odzież. Ale problemy związane produkcją naszych jeansów sięgają też dalej – do Burkina Faso, Mali, Kamerunu, daleko poza fabryki odzieżowe w Indiach i Chinach. Dlaczego nie czytamy o nich na metkach?

Odpowiedź jest prosta – to nie tam szyte są nasze jeansy. Są to producenci bawełny - włókna, które potem pracowicie tkają, tną i zszywają ludzie w osławionych fabrykach. Ale czy życie tych drobnych farmerów jest łatwiejsze od życia pracowników fabryk?

Dwie trzecie światowej bawełny pochodzi z krajów Globalnego Południa, przede wszystkim z Afryki Zachodniej, gdzie bawełna stanowi 40% całego eksportu, ale też z Indii, Chin i wielu innych krajów. Jest tam często podstawą egzystencji dla wielu drobnych farmerów i ich rodzin. Większości ludzi, którzy uprawiają bawełnę w krajach rozwijających się, brakuje wykształcenia rolniczego, maszyn, wsparcia finansowego, a walczyć muszą o przeżycie delikatnych roślin, na które czyha wiele niebezpieczeństw – zmienna pogoda, silne wiatry, zbyt ubogie lub zbyt obfite deszcze, szkodniki i brak rąk do pracy w króciutkim okresie, kiedy można zbierać drogocenny puch. Światowy rynek też nie ułatwia im życia. Na giełdzie muszą współzawodniczyć z hojnie subsydiowaną przez amerykański rząd bawełną z USA, co sprawia, że często zmuszani są do sprzedawania swoich zbiorów po cenie niższej niż koszt produkcji. Brakuje pieniędzy na dalsze inwestycje, edukację dla dzieci, godne życie.

Ekobawełna
Produkcja bawełny oprócz społecznego wymiaru, ma jednak nie mniej ważny wymiar ekologiczny. Mimo że bawełna to tylko 3% upraw na świecie, jej uprawa pochłania ponad 10% stosowanych pestycydów. Chemikalia przedostają się przez glebę i zanieczyszczają ujęcia wody, rzeki i strumienie. Pewna kanadyjska organizacja szacuje, że przy produkcji bawełny wystarczającej na jeden podkoszulek zużywa się ćwierć funta (ponad 100g) szkodliwych pestycydów. A przecież na świecie produkuje się codziennie setki milionów t-shirtów. Policzmy... To proste mnożenie wystarcza, żeby wzbudzić niepokój ekologów.

W odpowiedzi na tę sytuację, kilka lat temu organizacje ekologiczne w partnerstwie z farmerami uruchomiły projekty uprawy organicznej bawełny. Przy takiej produkcji redukuje się do minimum zużycie pestycydów, zastępując je w miarę możliwości nieszkodliwymi substancjami, które podlegają biodegradacji albo pracą ręczną, jak wyrywanie chwastów. Dojrzałą bawełnę poddaje się defoliacji (procesowi, który sprawia, że łuski otaczające puch stają się brązowe i kruche, ułatwiając ich zbieranie), która kiedyś wymagała użycia ogromnej ilości chemikaliów. Ekobawełna jest defoliowana przy użyciu kwasu cytrynowego, albo po prostu przymrozków. Nie używa się też genetycznie modyfikowanych nasion, a bardziej radykalni działacze na rzecz organicznej bawełny starają się nawet zminiejszyć liczbę maszyn na plantacjach i w ten sposób obniżać produkcję CO2, jedocześnie tworząc miejsca pracy.

Na Zachodzie już kilka firm wprowadziło odzież produkowaną z „ekobawełny”. Organiczne włókna święcą tryumfy w USA i Wielkiej Brytanii, gdzie w tym roku wartość sprzedaży produktów z ekologicznej bawełny ma sięgnąć 100 mln funtów. W Polsce ubrania z ekologicznej bawełny można kupić od niedawna w sklepach Levis, H&M i Marks&Spencer. Organiczna odzież jest zwykle trochę droższa od tej nie-organicznej, ale M&S zapewnia na przykład, że koszulki z ekobawełny, które mają zamiar niedługo wprowadzić, nie będą nas kosztować więcej niż pozostałe.

A co z ludźmi?
Uspokojeni trochę w kwestii ekologii, wróćmy do społecznego aspektu produkcji bawełny. W jaki sposób możemy dać farmerom trochę wsparcia? Całe szczęście, i na to pytanie znajdzie się odpowiedź. Dali nam ją działacze Sprawiedliwego Handlu, wprowadzając w 2005 roku bawełnę ze znakiem Fairtrade, który wcześniej spotykaliśmy głównie na produktach spożywczych.

Jak to działa? Bawełna ze znakiem Sprawiedliwego Handlu jest produkowana przez farmerów zrzeszonych w niedużych spółdzielniach. Muszą oni spełnić szczegółowe warunki ekologiczne, które m.in. wykluczają użycie pestycydów i genetycznie modyfikowanych nasion, dzięki czemu bawełna Fairtrade jest też organiczna. Dodatkowo, jak w przypadku innych produktów pod znakiem Sprawiedliwego Handlu, rolnicy mogą liczyć na uczciwą cenę i premię przeznaczoną na projekty społeczne w ramach spółdzielni. Dzięki temu wszystkiemu, farmerzy uprawiający „sprawieliwą” bawełnę mogą wreszczie odetchnąć, zacząć planować inwestycje i posłać swoje dzieci do szkoły.

A my? My też możemy odetchnąć. Teraz nawet kupując koszulkę, będziemy mogli być w porządku wobec ludzi, którzy pracowali przy uprawie bawełny, z której jest zrobiona. Ubrań szytych z bawełny Fairtrade jest coraz więcej. Docierają nawet do Polski. Wprowadził je już m.in M&S i Topshop. Możemy więc już nie tylko być ekologiczni w naszych wyborach, ale też solidarni z ludźmi w uboższych krajach.

Pamiętajmy jednak, że bawełna to tylko początek długiej drogi naszej koszulki czy jeansów. Wspierajmy producentów włókna, ale nie zapominajmy też o tych, którzy je będą tkać i szyć.

Więcej informacji:
  • Fairtrade Labelling Organisation www.fairtrade.net
  • A. Biały, Błyskotliwa kariera ekobawełny, Rzeczpospolita 27/08/2007
Kasia Szeniawska
 
tekst powstał na potrzeby projektu "Modnie i etycznie" i został opublikowany w czasopiśmie "Pomagamy" (nr 26, 2007)

Sonda
Nesletter
Chcesz otrzymywać informację o bieżących wydarzaniach i naszych planach? Skorzystaj z naszego newslettera.

Ta strona internetowa powstała dzięki finansowemu wsparciu Unii Europejskiej. Za treść tej strony jest odpowiedzialna wyłącznie Polska Akcja Humanitarna i w żadnym wypadku treść ta nie może być postrzegana jako odzwierciedlenie stanowiska Unii Europejskiej.